<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Nie olepia!> 
<author_1=Henryk Czarnecki>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1951>
<month=6>
<date=1951-06-03>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Szosa staje si coraz mniej widoczna. Zmniejszam szybko i w myl przepisw przeczam wiato na mniejsze i padajce pod koa, by nie olepi nadjedajcego. Zbliamy si coraz bardziej do siebie i z odlegoci moe 100  150 metrw mijajcy mnie szofer wcza dodatkowo jeszcze jeden reflektor, olepiajc mnie cakowicie.
Widoczno straciem zupenie. Klnc dowcipnego kierowc wyczam gaz i naciskam hamulce. Motocykl gwatownie zwalnia i w gasncym wietle reflektora widz nagle plecy jadcego przede mn rowerzysty. Jest blisko
Najwyej 2  3 metry. W tej chwili przemkn mijajcy mnie samochd.
Zgrzyt obu hamulcw zarzucenie motocykla i rowerzysta wywrcony z roweru si uderzenia, lduje w rowie. Zeskakuj z maszyny i wiecc latark elektryczn pochylam si nad lecym.
Na szczcie rowerzycie nie stao si nic zego. Wsplnymi siami naprawilimy rower i rozjechalimy si w zgodzie.
Zaczem zastanawia si nad wypadkiem: rowerzysta jecha bez wiate. Ja za zostaem brutalnie owietlony przez szofera. Odtd zwalniaem przed kadym mijajcym mnie pojazdem, czynic z sob samym zakady, czy szofer wyczy silne wiata, czy nie. Tylko jeden na 18 mijajcych mnie szoferw wyczy wiato.
Od tego wypadku mino troch czasu. Rozmawiaem ze znajomymi kierowcami, z takswkarzami, dowiadywaem si w Kompanii Ruchu, w Wydziale Komunikacji  wszdzie w rejestrze wypadkw figuruj pozycje z wyej opisanej kategorii. Niedawno znany mi osobicie szofer, olepiony przez motocyklist, przejecha na mier czowieka.
zwracam si przeto do Lotnej Kontroli Drogowej, Milicji i innych miarodajnych czynnikw, aby kontrolujc pojazdy na drogach, nakadali surowe mandaty za rozmylne, czy te bezmylne olepianie przy wymijaniu. Wzywam kierowcw do przestrzegania elementarnych przepisw ostronoci!
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>